ŚWIAT Baletu
Na żywo
← Wszystkie artykuły
Aktualności

Izabela Sokołowska-Boulton — jedyna Polka ze złotem Warny

Od gdańskiej szkoły baletowej przez złoty medal w Warnie i scenę Królewskiego Teatru Duńskiego, przez walkę ze śmiertelną chorobą i utratę dziecka, aż po powrót jako Kierownik Baletu Opery Bałtyckiej. Historia jedynej Polki ze złotem najważniejszego konkursu baletowego świata — i kobiety, która nie poddała się wyrokowi.

Redakcja Świat Baletu· 19 marca 2026· 12 min czytania
Izabela Sokołowska-Boulton

Gdańsk, Wybrzeże, szara codzienność lat dziewięćdziesiątych — nieoczywiste tło dla przyszłej gwiazdy światowego baletu. A jednak właśnie stąd, z miasta portowego nad Bałtykiem, wyszła jedna z najwybitniejszych polskich baletnic swojego pokolenia. Izabela Sokołowska-Boulton — jedyna Polka ze złotym medalem Międzynarodowego Konkursu Baletowego w Warnie, solistka Królewskiego Teatru Duńskiego w Kopenhadze, a dziś Kierownik Baletu Opery Bałtyckiej w rodzinnym mieście. Jej historia to nie jest zwykła opowieść o karierze — to historia człowieka, który postanowił żyć.

Przypadek, który zmienił wszystko

Wszystko zaczęło się od przypadku. Izabela miała osiem lat, gdy do jej klasy w gdańskiej podstawówce przyszła kobieta ze szkoły baletowej, szukając dzieci z predyspozycjami. Mała Iza dostała się na egzaminy — i już nigdy nie wróciła do zwykłego dzieciństwa. Od 1994 roku była uczennicą Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Gdańsku. Codzienne treningi, rygor, musztra, nauczyciele którzy nie znali słowa „wystarczająco”. Dla jednych to brzmi jak trauma — dla Izabeli był to właśnie ten rodzaj presji, który zamieniała w napęd.

Już w czasie nauki zaczęła zdobywać nagrody na krajowych konkursach baletowych. W 1999 i 2001 roku wyróżnienia na Ogólnopolskim Konkursie Baletowym w Gdańsku. W 2002 roku pierwsze miejsce na I Ogólnopolskim Konkursie na Najlepszego Absolwenta Szkół Baletowych w Szczecinie. Rok później zwycięstwo w XIII Ogólnopolskim Konkursie Tańca im. Wojciecha Wiesiółłowskiego. Każdy kolejny medal potwierdzał to, co pedagodzy widzieli od lat — Izabela była wyjątkowa.

Warna — olimpiada baletu

Prawdziwy przełom nastąpił latem 2002 roku w Bułgarii. Międzynarodowy Konkurs Baletowy w Warnie — zwany olimpiadą baletu — to najbardziej prestiżowe zawody baletowe na świecie. Odbywają się co dwa lata, gromadząc najzdolniejszych tancerzy z kilkudziesięciu krajów. Trzy tygodnie prób, dziesiątki konkurentów, międzynarodowe jury. Kiedy Izabela zobaczyła swoje nazwisko na samej górze tablicy wyników — wiedziała, że coś właśnie się zmieniło bezpowrotnie. Złoty medal. Do dziś pozostaje jedyną Polką, która zdobyła to wyróżnienie.

Izabela Sokołowska-Boulton — Konkurs Baletowy w Warnie, 2002
Izabela Sokołowska-Boulton — Konkurs Baletowy w Warnie, 2002

Kopenhaga — siedemnaście lat i bilet w jedną stronę

Z medalem w kieszeni i misiem pod pachą Izabela wsiadła sama na prom w Gdańsku. Miała siedemnaście lat. Bez konsultacji z rodzicami, bez planu B. Prosto z promu trafiła do Królewskiego Teatru Duńskiego w Kopenhadze — jednej z najstarszych i najbardziej prestiżowych scen baletowych na świecie, z tradycją sięgającą XVIII wieku i dziedzictwem Augusta Bournonville’a. Podpisała kontrakt na miejscu.

„Miałam siedemnaście lat, bilet w jedną stronę i misia pod pachą. Nie znałam nikogo. Wiedziałam tylko, że chcę tańczyć.”

W 2002 roku dołączyła do corps de ballet. Trzy lata później, w 2005 roku, awansowała na solistkę — pozycja zarezerwowana dla najlepszych. Tańczyła główne partie w repertuarze klasycznym Bournonville’a: tytułową Sylfidę w La Sylphide, Irmę w Abdallah, Senoritę w La Ventana, role w Napoli, Le Conservatoire, A Folk Tale i Kermesse in Bruges. Równocześnie podbijała repertuar współczesny — pracowała z Williamem Forsythe’em (In the Middle, Somewhat Elevated), Jiřím Kyliánem, Sidi Larbi Cherkaoui, Johnem Neumeierem i Alexeiem Ratmanskym.

Wśród jej najważniejszych kreacji w Kopenhadze były: Caroline Mathilde w dramatycznym Livlægen besøg (Wizyta lekarza), Nausikaa w Odyssey, Clara w Dziadku do orzechów, a także role w Serenadzie Balanchine’a, Etiudach i Małej Syrence. Krytycy chwalili jej połączenie technicznej precyzji z głęboką emocjonalnością.

Izabela Sokołowska-Boulton — La Sylphide, Kopenhaga
Izabela Sokołowska-Boulton — La Sylphide, Kopenhaga

Próba — gdy świat się zatrzymał

Na szczycie kariery świat się zatrzymał. Najpierw kontuzja, potem ciąża i narodziny synka Fivosa. A potem diagnoza, która przekreśliła naraz i przeszłość, i przyszłość. Giant Cell Tumor — niezwykle rzadki, agresywny nowotwór kręgosłupa w kręgu L3. Lekarze dawali jej dwa miesiące życia.

Pierwsza operacja — stabilizacja kręgosłupa z wszczepem „koszyka” zastępującego zniszczony krąg — nie przyniosła poprawy. Przerzuty do płuc. Ból, którego nie łagodziła nawet morfina. Druga operacja i znowu komplikacje. Chemioterapia i radioterapia bez efektu. Medycyna zachodnia nie miała dla niej odpowiedzi. W tym samym czasie mąż odszedł — i zabrał ze sobą kilkumiesięcznego Fivosa do Grecji.

„Lekarze powiedzieli, że mam dwa miesiące. Ale ja miałam syna, do którego musiałam wrócić. To nie była opcja — to był jedyny możliwy scenariusz.”

Ratunek przyszedł przez internet, od obcej kobiety — Leny, Dunki polskiego pochodzenia. Przyjaciele z Kopenhagi spontanicznie zorganizowali zbiórkę „Talent do ocalenia. Ratujmy Izę”. 55 tysięcy dolarów na leczenie w Chinach. W klinice w Tianjinie zastosowano eksperymentalną terapię genową. Miesiące walki, niepewności, samotności z dala od syna. Stopniowo guzy zaczęły się zmniejszać. Obumarły. Wciąż są w jej ciele — ale nie rosną, nie atakują, nie dyktują warunków. Wygrała.

Powrót — inaczej, ale wciąż w balecie

Prawa noga nigdy nie odzyskała pełnej sprawności. Każdy dzień to praca z bólem. Powrót na wielką scenę jako tancerka okazał się niemożliwy. Ale Izabela nie wróciła po to, żeby tańczyć — wróciła po to, żeby trwać w balecie inaczej. Odzyskała opiekę nad Fivosem po długiej walce sądowej. Wyszła za mąż za Marcusa Boultona. Urodziła córkę Maję. Ukończyła pedagogikę baletu na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie.

W 2011 roku dołączyła do Sopockiego Teatru Tańca, współtworząc choreografię do DALI i występując w FAST ACT. W latach 2012–2016 pracowała jako pedagog tanca w Szkole Baletowej w Gdańsku — tej samej, w której sama się uczyła. We wrześniu 2016 roku objęła stanowisko baletmistrzyni i zastępczyni kierownika baletu w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.

Opera Bałtycka — Don Kichot w choreografii Sokołowskiej-Boulton, 2023
Opera Bałtycka — Don Kichot w choreografii Sokołowskiej-Boulton, 2023

Choreografka wielkiej sceny

W Operze Bałtyckiej Izabela odkryła nową artystyczną tożsamość — jako choreografka. Wspólnie z Wojciechem Warszawskim stworzyła serie pełnospektaklowych inscenizacji, które przyciągnęły publiczność i uznanie krytyków. W 2018 roku premiera Giselle z jej choreografią drugiego aktu. W 2021 roku Kopciuszek do muzyki Prokofiewa, z kostiumami Hanny Wójcikowskiej-Szymczak i scenografią Damiana Styrny. W 2022 roku Don Kichot — oparty na tradycji Petipy i Gorskiego, ale z własną wizją artystyczną.

Najnowszym dziełem jest Fantazja i Fortuna — widowiskowy podwójny wieczór baletowy z premierą 16 maja 2025 roku. Pierwsza część, Fantazja, to jej samodzielna choreografia do Symphonie fantastique Berlioza. Druga, Fortuna, to wspólne dzieło z Warszawskim do Carmina Burana Orffa. Spektakl uzyskał entuzjastyczne recenzje i stał się jednym z najważniejszych wydarzeń sezonu w Operze Bałtyckiej.

Fantazja i Fortuna — choreografia Izabeli Sokołowskiej-Boulton, Opera Bałtycka 2025
Fantazja i Fortuna — choreografia Izabeli Sokołowskiej-Boulton, Opera Bałtycka 2025

Nagrody i wyróżnienia

Złoty medal Międzynarodowego Konkursu Baletowego w Warnie (2002). Gryf Pomorski — nagroda Marszałka Województwa Pomorskiego w kategorii debiut (2003). Odznaka honorowa „Zasłużony dla Kultury Polskiej” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2009). Stypendystka Ministra Kultury. Nagroda Prezydenta Miasta Gdańska (2020). Wielokrotne wyróżnienia na ogólnopolskich konkursach baletowych.

Survivor

Dziś Izabela Sokołowska-Boulton wstaje każdego ranka z bólem, który towarzyszy jej od lat. Nie znika, nie odpuszcza — ale też już dawno przestał decydować o tym, jak wygląda jej dzień. Nowe projekty, nowe choreografie, nowi tancerze którym przekazuje to, co sama zdobywała przez lata na scenach Kopenhagi i Gdańska. Każda sala prób to dla niej przestrzeń, w której czas działa inaczej — wolniej, dokładniej, z większym sensem.

„Taniec to nie tylko scena. To sposób, w jaki walczę i w jaki żyję.”

Na swoim Instagramie opisuje siebie jednym słowem: Survivor. I trudno o lepsze podsumowanie niezwykłej drogi kobiety, która z gdańskiej podstawówki trafiła na szczyty światowego baletu, stanęła w obliczu śmierci, straciła wszystko — i odbudowała się od nowa. Kurtyna nigdy do końca nie opada. To chyba najpiękniejsza rzecz w balecie.

Izabela Sokołowska-BoultonOpera BałtyckaGdańskWarnabalet
Newsletter

Bądź na bieżąco — premiery, recenzje i kulisy świata baletu prosto na Twój email.