ŚWIAT Baletu
Na żywo
← Wszystkie artykuły
Historia

Trzy „Coppélie" w jednym sezonie. Francuski balet, którego akcja dzieje się w galicyjskim miasteczku

W piątek 2 października Opera Bałtycka otwiera jesień „Coppélią", a to dopiero początek. W październiku tytuł wraca do Łodzi po dwudziestu sześciu latach, w grudniu na scenę Teatru Wielkiego - Opery Narodowej po pięćdziesięciu dwóch. Trzy teatry, dwie premiery i jeden z najweselszych baletów XIX wieku, który - o czym rzadko się pamięta - jego francuscy twórcy osadzili na ziemiach polskich pod zaborem austriackim. Opowiadamy, skąd wzięła się historia o lalce, która nigdy nie ożyła, i co dokładnie zobaczymy w Gdańsku, Łodzi i Warszawie.

Redakcja Świat Baletu· 1 października 2026· 6 min czytania
Swanilda w gdańskiej „Coppélii" w choreografii Johana Kobborga
fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Miasteczko szykuje się do święta. Swanilda i Franz mają się pobrać, ale dziewczyna zauważa, że narzeczony kręci się pod oknem domu starego Coppeliusa i przesyła uśmiechy jego pięknej, milczącej córce Coppélii, która całymi dniami siedzi na balkonie z książką. Zazdrosna Swanilda wkrada się nocą z przyjaciółkami do warsztatu Coppeliusa i odkrywa prawdę: Coppélia nie jest żadną córką, tylko mechaniczną lalką, jedną z wielu, które starzec buduje i traktuje jak żywe istoty. Gdy Coppelius wraca, Swanilda chowa się i przebiera za lalkę. Tymczasem Franz wspina się po drabinie do okna - Coppelius łapie go, upija i zabiera się do rzeczy, o której marzył całe życie: chce przenieść życie chłopaka w swoją lalkę. Jest przekonany, że mu się udało, bo "Coppélia" rzeczywiście zaczyna się ruszać. To oczywiście Swanilda, która naigrawa się ze starca, budzi Franza i ucieka razem z nim. Akt ostatni to wesele, pojednanie i cały wieczór tańców.

Balet, który Francuzi osadzili w Galicji

Rzecz zaczęła się od opowiadania E.T.A. Hoffmanna „Piaskun" z 1816 roku - mrocznej historii o studencie, który zakochuje się w Olimpii, nie wiedząc, że to automat, i po odkryciu prawdy traci rozum. U Hoffmanna kończy się to samobójstwem. Libreciści Opery Paryskiej zrobili z tego komedię.

Scenariusz napisał Charles Nuitter, muzykę Léo Delibes, choreografię ułożył Arthur Saint-Léon. I tu rzecz, o której w Polsce mówi się zaskakująco rzadko: akcję umieścili w galicyjskim miasteczku, czyli na terenie, który wtedy należał do zaboru austriackiego, a dziś leży częściowo w Polsce, częściowo na Ukrainie. Nie był to kaprys scenografa, tylko decyzja wpisana w partyturę.

„Coppélia" uchodzi bowiem za pierwszy balet, który na serio wpuścił na scenę tańce narodowe. W partyturze Delibesa jest mazur, jest czardasz, jest bolero i jest szkocka giga. Mazur z pierwszego aktu to do dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych numerów całego dziewiętnastowiecznego repertuaru baletowego - i wielu widzów w Polsce słyszy go z poczuciem, że skądś go zna, zanim dowie się, dlaczego.

Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka

Osiemnaście wieczorów i dwa pogrzeby

Prapremiera odbyła się 25 maja 1870 roku w Théâtre Impérial de l'Opéra w Paryżu. Swanildę tańczyła szesnastoletnia Włoszka Giuseppina Bozzacchi, dla której była to pierwsza wielka rola w życiu. Franza - i to nie jest pomyłka - tańczyła kobieta, Eugénie Fiocre, w męskim kostiumie. Obsadzanie męskich partii baletnicami było wtedy w Paryżu normą i w Operze Paryskiej utrzymało się aż do czasów po drugiej wojnie światowej.

Balet od razu się przyjął. I niemal od razu przestał istnieć.

W lipcu wybuchła wojna francusko-pruska. 31 sierpnia 1870 roku Opera zamknęła podwoje, a Bozzacchi zatańczyła Swanildę po raz osiemnasty i ostatni. Dwa dni później, 2 września, zmarł Arthur Saint-Léon. Teatr przestał wypłacać pensje, Paryż znalazł się w oblężeniu, a osłabiona głodem Bozzacchi zachorowała na ospę. Zmarła 23 listopada 1870 roku - w dniu swoich siedemnastych urodzin.

Największy komediowy balet epoki stracił więc w ciągu trzech miesięcy choreografa i odtwórczynię głównej roli. Z osiemnastu spektakli zrobiła się jedna z najdłużej granych pozycji w historii teatru - ale już bez nich.

Lalka, która nigdy nie ożywa

Warto zauważyć, co właściwie dzieje się w drugim akcie, bo to jedno z najzgrabniejszych rozwiązań w całym klasycznym repertuarze. Coppélia nie ożywa. Ani przez chwilę. Cała scena, w której stary mechanik tryumfuje, że oto udało mu się tchnąć życie w swoje dzieło, jest kpiną - lalkę gra podszywająca się pod nią dziewczyna.

Dla tancerki oznacza to zadanie odwrotne do wszystkiego, czego uczy się w szkole: ma tańczyć źle. Sztywno, kanciasto, z opóźnieniem, jak nakręcana zabawka, i dopiero stopniowo przepuszczać przez tę maskę coraz więcej człowieka. Po akcie pierwszym, w którym Swanilda jest po prostu rozżaloną dziewczyną, i przed aktem ostatnim, w którym czeka ją klasyczne pas de deux. Trzy różne sposoby poruszania się w ciągu jednego wieczoru.

Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka

Osobna sprawa to muzyka. Delibes napisał partyturę, która nie towarzyszy tańcowi, tylko go prowadzi, i to ona zrobiła z „Coppélii" przełom. Piotr Czajkowski był pod ogromnym wrażeniem jego baletów. Po wysłuchaniu „Sylwii" napisał do Siergieja Taniejewa, w liście z Wiednia z 1877 roku, że gdyby znał tę muzykę wcześniej, nie napisałby „Jeziora łabędziego". Trudno o szczersze wyznanie między kompozytorami.

Polski wątek zaczyna się w 1882 roku

Polska premiera „Coppélii" odbyła się 7 grudnia 1882 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie - dwanaście lat po Paryżu. Potem tytuł wracał na warszawską scenę wielokrotnie, ostatni raz 6 kwietnia 1974 roku, w rosyjskiej wersji Asafa Messerera. Od tamtej pory minęły pięćdziesiąt dwa lata.

Grudniowa premiera Polskiego Baletu Narodowego wypada więc niemal co do dnia sto czterdzieści cztery lata po polskiej premierze: 6 grudnia 2026 roku, dzień przed rocznicą.

Trzy „Coppélie" tego sezonu

Sprawdziliśmy w naszym repertuarze wszystkie miesiące sezonu, teatr po teatrze. „Coppélię" grają dokładnie trzy sceny, łącznie osiemnaście razy. Dwie z tych produkcji to premiery.

Gdańsk: Chagall nad Bałtykiem, a Coppeliusa tańczy choreograf

Opera Bałtycka, wznowienie. Terminy: 2.10 (pt.) 19:00, 3.10 (sob.) 18:00 oraz 4.10 (niedz.) 17:00.

Inscenizacja Johana Kobborga miała premierę 6 kwietnia 2024 roku i teraz wraca na afisz. Kobborg, duński tancerz, pierwszy solista The Royal Ballet i Duńskiego Baletu Królewskiego, napisał do niej własne libretto na podstawie oryginału Nuittera i Saint-Léona. Teatr zapowiada świat wizualny przywołujący obrazy Chagalla; scenografię i kostiumy przygotowała Hanna Wójcikowska-Szymczak, reżyserię świateł Paulina Góral-Stykowska, multimedia Michał Lewandowski. Kierownictwo muzyczne i dyrygentura Luis Gorelik. Dwie godziny z jedną przerwą.

Ciekawostka obsadowa: Coppeliusa we wszystkich trzech spektaklach tańczy sam Kobborg. Lalkę Coppélię - Izabela Sokołowska-Boulton. Swanilda i Franz zmieniają się z wieczoru na wieczór: 2 października Ludwiga Andruszkiewicz i Gento Yoshimoto, 3 października Oliwia Bryłkowska i Victor Verdecia, 4 października Saya Ikeda i Jacopo Severini.

Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka

Łódź: powrót po dwudziestu sześciu latach

Teatr Wielki w Łodzi, premiera. Terminy: 17.10 (sob.) 19:00, 18.10 (niedz.) 19:00, 14.11 (sob.) 18:30 oraz 15.11 (niedz.) 17:00.

Choreografię przygotował Francuz Julien Guérin, kierownictwo muzyczne objął Luis Gorelik, dekoracje zaprojektował Roland Fontaine, kostiumy Charles de Vilmorin. Plakat jest autorstwa Rafała Olbińskiego. Teatr zapowiada rzecz lekką i familijną, zbudowaną wokół zacierającej się granicy między tym, co żywe, a tym, co sztuczne.

Dla Łodzi to powrót tytułu po dwudziestu sześciu latach nieobecności i pierwsza premiera baletowa jubileuszowego, sześćdziesiątego sezonu. Obsad teatr jeszcze nie ogłosił.

Warszawa: nowa inscenizacja Manuela Legris

Teatr Wielki - Opera Narodowa, Polski Balet Narodowy, premiera. Jedenaście terminów: 6.12 (niedz.) 18:00, 9.12 (śr.) 19:00, 12.12 (sob.) 19:00, 15.12 (wt.) 19:00, 16.12 (śr.) o 12:00 i 19:00, 17.12 (czw.) 19:00, 19.12 (sob.) 19:00, 22.12 (wt.) o 12:00 i 19:00 oraz 23.12 (śr.) 19:00.

Balet w trzech aktach. Choreografię i libretto, we współpracy z Jean-François Vazelle'em, przygotowuje Manuel Legris - gwiazda Opery Paryskiej, potem dyrektor baletu Opery Wiedeńskiej i mediolańskiej La Scali, warszawskiej publiczności znany z „Korsarza". Teatr podkreśla, że Legris opracowuje tę „Coppélię" specjalnie dla tej sceny i że obok paryskiej tradycji zapowiedział własne rozwiązania dramaturgiczne i choreograficzne.

Dyryguje Manuel Coves, scenografię przygotował Jean-Luc Simonini, kostiumy Stephanie Bäuerle, światła Maciej Igielski. Obsad przy terminach teatr na razie nie podaje.

Na koniec dwie rzeczy, które łatwo przeoczyć

Pierwsza: Luis Gorelik, argentyński dyrygent, prowadzi w tym sezonie dwie z trzech polskich „Coppélii" - gdańską i łódzką. W odstępie dwóch tygodni, w dwóch zupełnie różnych inscenizacjach, przy dwóch różnych orkiestrach.

Druga: tytułowa bohaterka nie ma w całym balecie ani jednego kroku. Coppélia jest lalką, siedzi, czyta i milczy, a wszystko, co widzimy jako jej taniec, tańczy ktoś inny. Najsłynniejsza postać tego baletu to rola, w której nie wolno się ruszyć.

Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka
Ze spektaklu w Gdańsku. fot. Krzysztof Mystkowski / KFP / Opera Bałtycka

Pełne repertuary wszystkich polskich teatrów operowych i baletowych znajdziecie jak zawsze na swiatbaletu.pl/repertuar.

CoppéliaLéo Delibeshistoria baletuOpera BałtyckaTeatr Wielki w ŁodziPolski Balet NarodowyJohan KobborgManuel LegrisJulien Guérin
Newsletter

Bądź na bieżąco — premiery, recenzje i kulisy świata baletu prosto na Twój email.